czasoumilacze

Styczniowe booklove

Styczeń okazał się być dla mnie miesiącem dobrych książek. Przeczytałam ich 8, z czego 2 były takie sobie. Uprzedzam: we wpisie nie znajdziesz okładek – bo jak wiadomo, nie ocenia się książki po okładce. I sama tak nie wybieram książek. A! I może Cię zaskoczę, ale staram się też nie czytać opisu książki – zbyt często powiedziano tam za dużo, a i zbyt często zbyt pochlebnie.

Czytam głównie z polecenia albo na chybił trafił – sposób wbrew pozorom równie dobry, jak każdy inny. Dlatego też moja półka z książkami wygląda najczęściej tak:

 

Najlepsza?

“Ucho igielne” Wiesława Myśliwskiego

Mogłabym napisać, że Myśliwski jaki jest to każdy wie i nie byłoby tu żadnej pomyłki. Książka jest na wskroś myśliwska i to o tyle dla mnie dobrze, że lubię taką niespieszną, stabilną i wchłaniającą strona po stronie narrację. Spotkałam się więc z nią ponownie, jak z dawno nie widzianym przyjacielem. Było swojsko, na wskroś poważnie, filozoficznie, czasami nostalgicznie i smutno, ale bez niespodzianek.

Myśliwski jest poważnym człowiekiem, nie marnuje słów. Nie marnuje czasu.

 

“Dżozef” Jakuba Małeckiego

Małecki ma w sobie lekkość. Po fantastycznej “Rdzy” i “Dygocie” wzięłam “Dżozefa” z przekonaniem, że to będzie pasjonująca lektura. Z przypadkowego spotkania w szpitalnej sali otrzymujemy zagadkową, czasami przerażającą historię, która małymi, subtelnymi zabiegami wierci otwór w rzeczywistości, aby w zupełnie fantastyczny sposób opowiedzieć o tym, co ważne.

 

“Nauczycielka” Judith W. Taschler

Zupełnie nieznana mi wcześniej autorka, która skradła mi serce. Niezwykle smakowita książeczka, która pochłania się po kawałeczku, ale nieustannie i do samego końca. Właściwie bez przerw. Szczerze zachwycona byłam prostotą narracji, budowaniem krok po kroku  postaci dwojga głównych bohaterów. Co ciekawe, tutaj też jest i smutno i filozoficznie i trochę katastroficznie. Możemy w końcu coś zmienić w naszym życiu, czy nie możemy?

 

“Kartoteka 64” Jusi Adler Olsena

Moja sympatia dla gburowatego, cynicznego, zgryźliwego Carla nie ma końca, więc z niezrozumiałą do końca dla mnie potrzebą zanurzyłam się ponownie w świat zbrodni. Carl się na szczęście nie zmienia, natomiast Assad jest coraz bardziej zaskakujący, w niepokojący sposób. Powieść świetna, jak trzy poprzednie z serii “Depatrament Q”, cieszę się więc, że ponownie, tym razem Sonia Draga postanowiła wydawać kolejne tomy, bo wydawało się przez długi czas, że to już koniec z polskimi przekładami. Niedawno ukazał się “Pogrzebany”, a już w maju kolejny 6 już tom “Wisząca dziewczyna” 🙂

 

“Król”“Królestwo” Szczepana Twardocha

Sięgnęłam po “Króla”, kiedy zbliżała się premiera “Królestwa”. Powiedzieć, że niesamowite, to tak jakby nic nie powiedzieć, bo jego powieści czyta się z ogromnym zachwytem. Uprzedzam jednak, że dobrze było, aby w tym samym czasie czytał te książki ktoś jeszcze oprócz ciebie, bo są źródłem pytań, wątpliwości, niedopowiedzeń i koniecznie trzeba o nich z kimś porozmawiać. Dobrze, że ja miałam kogoś takiego, bo pękłabym od nadmiaru wrażeń.